|
Boże Narodzenie w Korsimoro
Od świąt Bożego Narodzenia, dopiero dzisiaj mam chwilkę czasu dla siebie. Staram się więc napisać kilka zaległych listów. Chociaż dzisiaj Internet działa bardzo kiepsko, ale może coś z tego wyjdzie.
Wspomnieliście w swoich listach o Wigilii, o karpiu i innych smakołykach. Tutaj możemy tylko pomarzyć. Ale to nie szkodzi. My mieliśmy na Wigilię kaczkę. Była dobra, ale nie tak jak to było u Was, czy u Mamy. Nie potrafią jej tak dobrze upiec. Była jeszcze lekko twarda.
Na Pasterkę mieliśmy Mszę św. na zewnątrz. Zrobiłem obok ołtarza żywą szopkę ze zwierzętami. Był osioł, barany i kozy. Czekałem nawet na maleństwo, bo dwie chrześcijanki były w ciąży, ale jak się dowiedziały, że czekam na maleństwo, to chyba zaczęły zaciskać kolana, by za szybko nie doszło do porodu. Znalazłem więc rodzinę z maleństwem już miesięcznym. Bardzo chętnie przyszli i zrobili to na piątkę. Przed Mszą był teatrzyk dzieci o Bożym Narodzeniu, a po ewangelii przyszły małe dzieci, aby pieśniami pozdrowić maleństwo. To wszystko było bardzo udane. Bardzo kolorowo. W kościele zrobiliśmy jeszcze drugą szopkę, ta już zostanie na cały okres Bożego Narodzenia. Też jest bardzo piękna. Jeszcze nie mam zdjęcia z kościoła.
W pierwsze i drugie święto byłem na wioskach. Masa ludzi, piękna liturgia a następnie świętowanie. Inaczej niż w kraju, bardziej skromne. Jedzenie też po tutejszemu. Nie piszę jakie, ale po tutejszemu, ale my już jesteśmy przyzwyczajeni do tego. W sumie było bardzo ładnie. Po Nowym Roku mam mieć z 15 ślubów. To też będzie maraton. Jestem w trakcie rozmów z O. Krystianem w sprawie wzoru na koszulkę na uroczystość św. Pawła. Chcę wydrukować koszulki dla parafii. Zobaczę, jaki mi poda pomysł.
Przed świętami byłem w jednej wiosce ze spowiedzią. Przyszła pewna pani z małym chłopczykiem. Miał może jakieś 3 latka. Matka uklękła przede mną, ten mały zrobił to samo. Matka robi znak krzyża, on tez. Mama mówi: Moj ojcze, przebacz mi, bo zgrzeszyłam, mały powtarza to samo. Nawet niektóre z grzechów jakie dosłyszał, też powtórzył za matką. Na koniec, kiedy dawałem rozgrzeszenie, to on również się przeżegnał. Musiałem więc mu zrobić krzyżyk na czole. Odszedł taki uśmiechnięty, że jeszcze dziś widzę ten uśmiech i jego radość na twarzy.
To tyle. Pozdrawiam jeszcze raz. Raphael





|