English  Deutsch  Język polski    
  
Jesteś Licznik osobą.    

O NAS...
   Aktualności
   Archiwum
   Prezentacje misyjne
   Tapety
   Kalendarium 2006
   Powódź w Boliwii
   Wiadomości misyjne
   Ośrodek misyjny
   Galeria
NASZA DZIAŁALNOŚĆ
   Kleryckie Koło Misyjne
   Stowarzyszenie
   Program edukacyjny
   Wystawa misyjna
   Gdzie pracujemy
   Potrzeby misyjne
   Intencje misyjne
   Adresy misjonarzy
   Nuflo de Chavez
   o. Bonifacy Reimann
   Listy misjonarzy
   Projekty misyjne
RÓŻNE
   Dokumenty
   Ważne linki
   Napisz do nas

Santa Cruz 31.01. 06.

Drodzy moi Przyjaciele i naszych misji franciszkanskich w Boliwii !

Dziś wyjątkowo, ponadplanowo piszę ten list do Was. Czynię to z powodu sytuacji jaką mamy od kilku ostatnich dni w naszym Wikariacie. Czynię to w imieniu niektórych współbraci, którzy obecnie zajęci są organizowaniem pomocy ludziom, swym parafianom. Będąc tu w mieście, mogę choć w ten sposób służyć im pomocą. Wspominałem już o zbliżajacym się problemie w moim niedzielnym liście. Więc napewno możecie się domyśleć że chodzi o powódź na terenie naszego Wikariatu.

W tę samą noc, kiedy doszło do smutnej i tragicznej katastrofy w Katowicach, również i u nas w naszym Wikariacie zaczęły się poważne problemy z wodą, a konkretnie w misji i w parafii El Fortin, gdzie pracują nasi współbracia z naszej wrocławskiej prowincji Br. Feliks i O Félix - Stasiu. Nasze Rio Grande znowu dało nam znać, ze jest wielkim żywiołem i nie podda się tak prędko człowiekowi. Jest to wielka rzeka (jak sama nazwa wskazuje), zwłaszcza w porze deszczowej gdy zaczynają się gdzieś w górach opady, a woda schodząca z gór, zbiera wszystko co popadnie i dochodzi tu na nasze niziny mocna i silna. Dopiero wtedy potrafimy dostrzec wielkość i siłę tego ogromnego żywiołu. Nigdy do końca nie wiadomo którędy woda popłynie. Czy popłynie głównym korytem rzeki, czy znajdzie sobie inne ujście, albo odnowi inne stare koryto, nieraz sprzed setek lat. Ta rzeka pochłaniała i pochłania ciągle, wiele ofiar, giną ludzie, zwierzęta, niszczy pola i zbiory, znikają miejscowości. Nieopanowany jak dotąd przez człowieka żywioł - natura.

Tym razem woda doszła do oddalonego od głównego koryta rzeki, gdzieś o 10 - 15 km. El Fortin. Owszem, czasem woda tam już przychodziła, zapełniając naturalną lagunę - jezioro. I dalej rozlewając się po lasach i po terenach nie zamieszkałych. Ale człowiek wyciął lasy, zaczął uprawiać ziemię, która na miejscach gdzie była lub przechodziła woda jest szczególnie urodzajna. To już 5 lat jak wyschła woda w lagunie El Fortin, ludzie czuli się pewnie, bezpiecznie. Teraz wiec gdy woda na nowo przyszła, ludzie najpierw byli spokojni. Myśleli, że woda wejdzie do laguny i pójdzie sobie dalej i gdzieś tam, połączy się znowu z głównym korytem rzeki. A tymczasem! Tym razem wody przyszło naprawdę dużo !!! . Było to jucz widach na jednym, jedynym ( na tysiące kilometrow) 1,5 km. długim, kolejowym i przystosowanym tez do samochodów, moście na Rio Grande w Pailas. Rzeka szeroka i wysoka prawie jak most, z tysiacami hektolitrów wody zbierała po drodze wszystko. Laguna w El Fortin w ciągu nocy napełniła się woda, a poziom ciągle się podnosił. I tak dzisiaj przez całą miejscowość, także przez kościół, nasz dom, przez domostwa, idzie praktycznie jedna rzeka. Jedynie szpital misyjny położony nieco wyżej niż inne budowle misji, pozostaje jeszcze suchy. Ludzie w pośpiechu uciekli, pieszo. Niewiele zabierając ze swojego już tak skromnego dobytku. Nie zawsze zdążyło uciec bydło, zwierzyna. Jak narazie do El Fortin nie można dojechać drogą. Zresztą jej nie widac…, bo ponoć wszystko to jedna woda. Można dopłynąć jedynie łódką. Albo dojechać wysokimi traktorami. Ponad tysiąc ludzi w pośpiechu musiało opuścić domostwa El Fortin , także cała misja – nasz dom, dom sióstr, szpital trzeba było opuścić. Woda weszła do domu, do kościoła. O ile dłużej będzie pozostawać woda, to przez wilgoć i prąd rzeki, dojdzie do zniszczenia domostw, kościoła jak i wszystkich innych budynków misji. Oby tak się nie stało. Skromne nie murowane chatki ludzi, często juz sa porwane przez rzekę. Pytanie jakie sobie dziś każdy zadaje to…Czy rzeka się wycofa ?. Przed kilkunastu laty przeżył to juz O. Feliks. Woda - rzeka zabrała jedną z parafii - El Carmen. Domostwa, kościół, wszystko. Tam gdzie kiedyś tętniło życie.dziś z rzeki wystawają tylko resztki ruin. Dziś pytamy sie wszyscy , czy rzeka sie cofnie i czy będzie można wrócić do tej misji. Nikt z żyjących nie pamięta by miała kiedykolwiek miejsce aż taka tragedia we wiosce. Ludzie czuli sie pewni, bezpieczni. Misja - parafia istnieje juz ponad 50 lat, bez większych problemów...a tymczasem!. Ludzie uciekli narazie na pewniejsze tereny. Nie tylko ludzie El Fortín, ale także kilku innych małych wiosek…z których niewiele pozostało, koczują pod gołym niebem. Prawdopodobnie wiec jest to juz parę tysięcy ludzi bez dachu nad głową. Woda – żywioł…idą dalej. Zagrożone sa następne wioski, miejscowości. Wikariat, Caritas próbuje cos robić, organizować żywność, jakieś namioty, koce. To jest kilka tysięcy ludzi. Nasz Br. Félix i O. Stasiu oraz siostry zamieszkali w sąsiedniej oddalonej ok 40 km. parafii San Julian, albo jeszcze dalej w oddalonym ok. 80 km. San Ramon. Codziennie jednak cały czas sa z ludźmi, organizuje sie pomoc, solidaryzują sie inne parafie i ludzie wikariatu, którzy choć sami wiele nie maja, dzielą sie z tym co maja. Żywnością, ryżem, używaną odzieżą. Także nasz biskup Antoni zapoznał sie z sytuacja i wrócił do Santa Cruz by zorganizować pomoc. Osobiście jeździł wczoraj i kupował potrzebne rzeczy. “Pukał” tez do instytucji…zawiadamiając i prosząc o pomoc. W tym wszystkim, przez El Fortin prowadzi jeszcze droga do innej parafii do El Carmen, są tam siostry - hiszpanki. Narazie wody tam niema...ale siostry i parafia El Carmen odcięte sa narazie od świata. Z jednej strony stare, główne koryto rzeki z drugiej nowe. W pośrodku El Carmen i wiele innych wiosek I tysiące ludzi w strachu… co się jeszcze wydarzy. Jedynie przez radio komunikujemy sie z siostrami i wiemy że wszystko narazie jest dobrze. Oglądałem zdjęcia w telewizji, robione z helikoptera....woda rozlana jak morze. Szczęściem w nieszczęściu jest narazie to, że jak dotąd tylko jedna osoba ( niestety) sie utopiła - 17 letni chłopak. Wir rzeki wciągnął go w jednym momencie...nie szło uratować, utopił sie na oczach ludzi. W najbliższych dniach zobaczymy co będzie dalej. Ciągłe opady w górach nic dobrego nie wróżą, Woda choć stopniowo opada, w każdej chwili znów może sie podnieść. Wszystko w rękach Opatrzności Bożej.

Potrzebna jest pomoc - o to też proszę w tym liście. Możliwości wikariatu sa bardzo ograniczone, możemy pomagać jedynie dzięki solidarności i waszej pomocy. Proszę wiec o to w imieniu ludzi, współbraci, zwłaszcza tych, którzy teraz są z ludźmi, pomagają im, nie opuszczają w godzinach ciężkich. Proszę o to i ja osobiście, bo chociaż w ten sposób mogę jakoś być pomocny tym, których to dotknęło bezpośrednio.

Nie zapominajcie o nas w modlitwach. Jeśli ktoś chciałby bezpośrednio nam pomoc, może sie skontaktować z naszym ośrodkiem misyjnym na Górze św.. Anny.

Ośrodek Pomocy Misjom Franciszkańskim Prowincji św. Jadwigi
ul. Klasztorna 6
47-154 Góra św.. Anny
tel.: (0-77) 463-09-26
fax: (0-77) 463-09-27
tel. kom.: 0604 428 369
e-mail: osrmis@poczta.onet.pl
Na stronie www.osrmis.ofm.pl wkrótce ukażą sie pierwsze zdjęcia z powodzi.

Ofiary można przesyłać na następujący numer konta:

Referat Misyjny OO. Franciszkanów
47-154 Góra św. Anny ul. Klasztorna 6

nr konta:
06 10902239 0000000576032774

Na terenie Niemiec informacji na temat pomocy może udzielić mój współbrat - franciszkanin
O. Flavian Michali ( po polsku in Deutsch ) - Grafrath ,
tel. 08144/ 9105, fax 08144/9108
flamichali@surfeu.de

Albo przez
Franziskaner Missions-Verein:
Liga Bank München: Konto-Nr. 2212218
(BLZ 750 903 00); Kennwort: Hohwasser - El Fortín

Z pozdrowieniami
Tarcisio Josef Lamik OFM






Dzieło misyjne braci mniejszych prowincji św. Jadwigi
Konto bankowe Ośrodka Pomocy Misjom Franciszkańskim Prowincji św. Jadwigi: 06 1090 2239 0000 0005 7603 2774

Ostatnia aktualizacja strony: poniedziałek, 21 lipca 2008
© 2006-2008 | Dzieło misyjne braci mniejszych prowincji św. Jadwigi | wykonał: Daniel Kubny - www.alfsoft.net