English  Deutsch  Język polski    
  
Jesteś Licznik osobą.    

O NAS...
   Aktualności
   Archiwum
   Prezentacje misyjne
   Tapety
   Kalendarium 2006
   Powódź w Boliwii
   Wiadomości misyjne
   Ośrodek misyjny
   Galeria
NASZA DZIAŁALNOŚĆ
   Kleryckie Koło Misyjne
   Stowarzyszenie
   Program edukacyjny
   Wystawa misyjna
   Gdzie pracujemy
   Potrzeby misyjne
   Intencje misyjne
   Adresy misjonarzy
   Nuflo de Chavez
   o. Bonifacy Reimann
   Listy misjonarzy
   Projekty misyjne
RÓŻNE
   Dokumenty
   Ważne linki
   Napisz do nas

Wydaje mi się, że już żyję wiecznością, bo czas jakby nie istniał i ciągle gdzieś go jest tak mało, aby Kochać i Kochać bez granic...

Dzielę z Wami moje więzienne przeżycia z Maroka.

Wracam z wiezienia, zastałem tam jeszcze Darka* i jego kolegę Artura zatrzymanych za narkotyki). Tym razem towarzyszyła mi Pani Konsul, dokonując jakby ukoronowania dzieła. Za tydzień Darek opuści więzienie w Maroku, ma już bilet lotniczy i w towarzystwie dwóch policjantów polskich uda się przez Paryż do Warszawy. Nie muszę opisywać radości Darka. Przed chwilą otrzymałem od niego sms-a pisanego dużymi literami, treści: "DZIEKUJE BARDZO OJCU ZA POMOC. JESTEM BARDZO WDZIECZNY I NIGDY NIE ZAPOMNE TEGO CO OJCIEC ZROBIL DLA MNIE, MOJEJ RODZINY I KOCHANEJ MONIKI. DZIEKUJE - DAREK"

Krótka historia całości: Rafał wraz ze swoją narzeczoną Moniką zaplanował sobie wakacje w Agadirze nad Oceanem Atlantyckim. Doleciał na miejsce bardzo zadowolony i następnego dnia trafił do wiezienia. Międzynarodowy list gończy dał możliwość służbom policyjnym Maroka wykazać się skutecznością wykrywania osób poszukiwanych.

Po kilku dniach Darek trafił do wiezienia w Sale, obok stolicy Rabatu. To było najtrudniejsze rozstanie się z Moniką, narzeczona, którą zna od 11 lat. Zaczęła się ODYSEJA oczekiwania bez końca w wiezieniu marokańskim (na ekstradycję). Warunki trudne do opisania, gdzie króluje korupcja i wszystkim rządzi pieniądz. Będąc dodatkowo obcokrajowcem, innego wyznania niż muzułmańskie - często odczuwa się chęć skończenia z sobą, ucieczki donikąd, beznadziei... Tylko jakaś Siła z Wysoka może zmienić i pokierować osobą, dodać nadziei i wiary w siebie...

Od listopada zaproponowano, poproszono mnie, abym bym kapelanem polskich więźniów w Maroku. Bez zastanowienia przyjąłem zaproszenie, nie wiedząc, jak będzie ono trudne. Po pierwsze, nie łatwo mi zostawić szkołę muzułmańską, gdzie jestem odpowiedzialnym za jej pracę dzieloną wspólnie z moimi współbraćmi i z nauczycielami muzułmańskimi. Odległość z Meknesu do Rabatu (150 km) nie jest aż tak wielka, ale trzeba sobie zorganizować jeden dzień na wyjazd i powrót pociągiem.

Trudność sytuacji, niełatwe dogadywanie się z administracją marokańską, poszukiwanie nadziei (często w sytuacjach bez wyjścia, niezrozumiałymi dla normalnego człowieka, braku odpowiedzi na prośby, korupcja więzienna, brak poszanowania Praw Człowieka...) uświadomiły mi, że potrzebuję wielkiej pomocy Nieba i ludzi. Nie zwlekałem, uruchomiłem morze ludzkich serc, które się modliły za Darka, za jego Mamę, która przeżywała prawdziwą tragedię swego syna i za narzeczoną Monikę. Co trzeci dzień dzwoniłem do Mamy Darka i do narzeczonej Moniki. Często to był jeden wielki płacz, dochodzący do mnie za Oceanu. Słuchałem i prosiłem Boga o moc i pomoc...

To trwało tak długo. Jeden z moich listów dotarł do mego wielkiego przyjaciela Tomka, który jest adwokatem. Jego decyzja była natychmiastowa. Jadę, lecę do Maroka, aby ratować Darka. Noc Sylwestrowa - powitanie Nowego Roku, na 5 minut przed 24.00 w Fezie na lotnisku, gdzie odbierałem Tomka. TO BYŁO NIESAMOWITE. BARDZO INTENSYWNE 5 DNI ŻYCIA. SZUKALIŚMY POMOCY OD NIEBA I OD LUDZI. Jedna z adwokatek marokańskich, p. Fouzia zgodziła się nam towarzyszyć w drodze do Ministerstw w Rabacie. Jej odwaga i nasze wielkie pragnienia zaowocowały otwarciem więzienia dla Tomka, który mógł się spotkać z Darkiem. Rozmowa w cztery oczy i wielkie nadzieje... "Pomóżcie mi... proszę bardzo..."

Po 3 dniach odjazdu Tomka do Polski przyszła odpowiedz z Ministerstwa Sprawiedliwości, że Darek doczekał się ekstradycji. Teraz już tygodnie dzieliły go od wyjazdu do Polski, aby uregulować to, co zaprowadziło go do więzienia w Maroku.

Dzisiaj widziałem niebo w oczach Darka. Nadzieja zwyciężyła. Pomoc nieba i ludzi uratowała ludzkie życie i jego sens. Dzisiaj Darek pragnie tak bardzo żyć, wrócić do rodziny i zacząć od nowa.

"Spieszmy się Kochać ludzi, oni są tuż obok nas..."

o. Symeon


* - imiona bohaterów opisanych w tym liście zostały zmienione.





Dzieło misyjne braci mniejszych prowincji św. Jadwigi
Konto bankowe Ośrodka Pomocy Misjom Franciszkańskim Prowincji św. Jadwigi: 06 1090 2239 0000 0005 7603 2774

Ostatnia aktualizacja strony: czwartek, 08 maja 2008
© 2006-2007 | Dzieło misyjne braci mniejszych prowincji św. Jadwigi | wykonał: Daniel Kubny - www.alfsoft.net