|
Czas to Miłość jak mawiał śp. Nasz Prymas Tysiąclecia Stefan Wyszyński. Stąd, próbuję to wprowadzać w życie. I dzień za dniem ucieka w wieczność. Już niebawem wakacje. Po dwóch latach pracy misyjnej mogę odwiedzić strony rodzinne. Tym razem jest nieco bliżej niż z Boliwii. Maroko to północna Afryka, tuż przy Hiszpanii. Gdyby ktoś chciał przeżyć wiele cudownych chwil, to można tu przyjechać nawet autobusem. W sumie 3 dni drogi przez Gibraltar, Hiszpanię, Francję, Niemcy.
Co do moich wakacji. Będę we Francji cały tydzień w Nevers. Będę dzielił się naszym życiem z franciszkanami francuskimi i belgijskimi. Mamy spotkanie cały tydzień w Nevers (200 km od Paryża). Stamtąd przyjadę z Przełożonym do Brukseli. Będę tam około 6 lipca. Zostanę na jakieś 2 dni. Do Polski pojadę autobusem z Brukseli... W Polsce będę 4 tygodnie: od 9 lipca do 9 sierpnia.
Miałem piękne spotkanie z Prowincjałem Józefem z Katowic w Maroku. Mówiliśmy o wielu rzeczach. Prowincjał był urzeczony naszą pracą i obecnością wśród muzułmanów. W tym roku dołączy do nas dwóch franciszkanów z Polski.
Brakuje 4 tygodnie, aby zakończyć pracę w Centrum św. Antoniego w Meknesie i 6 tygodni, aby zamknąć Bibliotekę. Parafia w Azrou (60 km od Meknesu), gdzie jeździmy co niedzielę, też wymaga całorocznej obecności (parafianie to Małe Siostry od Jezusa - Charla de Foucauld i kilku starszych Francuzów, jedna rodzina ortodoksyjna z Grecji, małżeństwo niemieckie i czasami jakiś turysta). Tym razem współbrat z Chile się poświęca, ale to współbrat 84-letni...
Sytuacja ekonomiczna Maroka niełatwa. Bezrobocie niesamowite, szczególnie w Meknesie. To miasto 700 tysięczne, rodziny wielodzietne. Około 60 procent młodzieży po studiach nie ma możliwości planowania swej przyszłości: Dla muzułmanina, po modlitwie, najważniejsze przykazanie Boże, to mieć rodzinę i dać Bogu nowe potomstwo. A bez grosza to niełatwo coś planować... I szukamy wspólnie jakichś; rozwiązań. Jestem z nimi, aby ich podtrzymywać na duchu. I czasami myślę, dlaczego nie studiowałem ekonomii, aby pomóc im w zakładaniu małych przedsięwzięć, warsztatów, enterprises... Oni dają mi świadectwo swej wiary w Boga niesa-mowite. To cudowni ludzie, bezinteresowni, oddani bez reszty... Czasami ani nasza polska gościnność im nie dorównuje...
Płaczę z radości przed Panem, że to ON ma swoje drogi, aby zakochać ludzi w NIM - Bogu Miłosierdzia i Miłości. Dlaczego dzisiejszy świat jest taki, jaki jest? Dlaczego wojny i mor-dy??? Człowiek się zagubił. Zatracił sens stworzenia uczynionego przez Boga. ON kocha wszystkie swoje dzieci...
Dla mnie muzułmanie to moi bracia i siostry. KOCHAM ich w moim ubóstwie i możliwościach, które są tak małe w porównaniu z potrze-bami. Szukamy wspólnie drogi do NIEBA. Królestwo Boże zaczyna się już tutaj na ziemi. Stąd czynimy to życie piękniejszym. Nie spotkałem, jak na dzisiejszy dzień, nic większego i piękniejszego jak słowa Chrystusa: "Kochajcie się nawzajem, czyńcie dobro wszystkim, przebaczajcie..." Miłość - to pierwsze i ostatnie słowo tego życia...
Do zobaczenia w Polsce, z Bogiem i siły Ducha i Odpoczynku na wakacje.
Symeon, ofm
|