|
Maroko, Meknes-Medina, lipiec-sierpień 2003
Tylko ten kto KOCHA i czuje się KOCHANYM, Przeżywa swoje życie jako NIEBO na ZIEMI...
Z serca Islamu wyznaję, że żadna religia nie jest w stanie objąć sobą Tego Kim jest Bóg i czym jest Jego Miłość. To krotki czas, abym mógł pisać wiele o moim życiu wśród muzułmanów. Jest to coś tak szczególnego czym, mnie Dobry Bóg obdarzył. Kochać w Chrystusie tych którzy wierzą w Tego samego Boga, mają o Nim inne myślenie i zafascynowanie niż nasze. Są w stanie oddać życie w każdym momencie i są przygotowani na odejście do wieczności w każdej chwili.
Odkrywam na nowo moje powołanie, szczególne powołanie, które zostawił św. Franciszek Kościołowi: być świadkiem miłości bez głoszenia jej słowem wśród muzułmanów.
Zacznę od Eucharystii. Nigdy jej nie przeżywałem tak, jak ją przeżywam dzisiaj. Codziennie z moimi 2 współbraćmi: Czilijczykiem i Francuzem ofiarujemy dar Chrystusa Bogu Ojcu - w sercu codziennego życia muzułmanów. Mieszkamy wśród ludzi, słuchamy codziennych odgłosów życia, krzyku dzieci, kłótni rodzinnych, śpiewu Koranu, wezwań do modlitwy i tylu sytuacji, których nie sposób opisać. Chrystus ofiarowuje się za wszystkich, i za tych , którzy wierzą inaczej niż my.
Dialog miedzy religiami - to życie w miłości, we wzajemnym szacunku i dobroci, w bezinteresowności. To niesamowite co odczuwam każdego dnia. Czuję się KOCHANY przez muzułmanów, i tak bardzo pragnę ich KOCHAC.
Zaczynam moją codzienność o 5.00 rano. Godzina joggingu (bieganie) rozbudza całe moje jestestwo, na Boga i na ludzi. Po prysznicu, przygotowanie do Eucharystii i cząstka różańca misyjnego (to zwyczaj, który mi towarzyszy od czasów seminaryjnych). O 7.00 Eucharystia i brewiarz z moją wspólnotą franciszkańską.
Po śniadaniu zaczyna się życie w Centrum Świętego Antoniego: praca z młodzieżą muzułmańską. Codziennie aż do 22.00. To cudowny dialog życia. Ich wiara jest niesamowita, tym samym umacniają moją tożsamość. Codziennie Bóg mnie zadziwia różnymi przygodami:
w Wielkim Tygodniu umieściliśmy zawiadomienie w języku arabskim, że ze względu na nasze Święta Paschy i naszą modlitwę, Centrum będzie zamknięte o godzinę wcześniej. Wielu chłopaków o dziewcząt życzyło nam Błogosławionych Świąt. Tylko Mohhamet nie zgadzał się ze sformułowaniem, jakie użyliśmy po arabsku, bo nie było zgodne z Koranem. Nie próbowałem przekonywać o naszej racji Mohhameta. Powiedziałem jedynie, że nie znam na tyle Koranu, aby mógł z nim prowadzić dialog i stwierdziłem na nowo, że to nasze Święto Paschy, w którym pragniemy się modlić do Boga. Argument modlitwy dla muzułmanów jest nie do podważenia. Modlitwa dla muzułmanina to największy dar.
W następnych dniach Mohhamet przychodził do Centrum Sw. Antoniego, zawsze jest wierny modlitwie (pięć razy w ciągu dnia słyszy się głos z minaretu - imana, który nawołuje :"Allach Akbar" - "Bóg Najwyższy", aby oddać cześć Jedynemu Stwórcy). Tego dnia, po modlitwie, Mohhamet podszedł do mnie i wręczył mi kwiat. Gest przyjaźni i zaufania. Byłem tak przejęty, że kwiat zaniosłem do naszej kaplicy i dziękowałem Bogu za dar jego Miłości.
Kilka dni temu dziewczyna o imieniu Loubna, zapytała mnie, dlaczego tutaj jestem i czy kocham Maroko. Odpowiedziałem, że jako chrześcijanin kocham muzułmanów i Chrystus, który obdarzył mnie powołaniem zakonnym zaprosił mnie, abym oddał siebie innym w całości. Trudne jest dla muzułmanów zrozumienia naszego życia w celibacie. Księga Koranu nie pochwala tej formy życia. Dla nas jedyną odpowiedzią jest CHRYSTUS, który oddał się w całości Ojcu w ofierze za całą ludzkość.
Loubna zapragnęła usłyszeć coś więcej o Chrystusie, poprosiła mnie o Biblię po arabsku. Prawo muzułmańskie zabrania mi jej dać, bo oznaczałoby to , że chcę jej zmienić religię. Zaproponowałem jej, aby podzieliła się ze mną swoją wiarą muzułmańską i ja podzielę się z nią moim życiem w Chrystusie. To bardzo się jej podobało i powiedziała mi na pożegnanie, że od dzisiaj jestem jej bratem. Z radości pragnąłem płakać, bo widziałem w tym rękę Bożą jak nas prowadziła. To coś niesamowicie wielkiego, umieć uszanować wiarę drugiego człowieka. Święty Franciszek był w tym niesamowity...
Wczoraj zaprosiliśmy na kolację razem z nami Mohssina, który świętował swoje 25-urodziny. Był bardzo przejęty tym gestem. I dzielił się z nami swoim zafascynowaniem Bogiem, który KOCHA wszystkich. Cierpiał bardzo z powodu ostatnich zamachów, które miały miejsce w Casablance, gdzie 14 młodzieńców eksplodowało w centrum miasta. To też zrobiono w imię religii, fanatyków i manipulatorów tych , którzy nie mają żadnej formacji i są w stanie zrobić wszystko, to co najgorsze, wierząc, że oddają cześć Bogu.
Bóg jest Miłością. I pragnę codziennym życiem mówić o tym w czynach i kiedy jest to wolą Bożą w słowach, moim braciom muzułmanom. Dziękuję za każdą pamięć i modlitwę, która sprawia, że mogę przeżywać moją-naszą wiarę razem z muzułmanami.
Cały lipiec i sierpień pragnę poświęcić na intensywną naukę arabskiego. W tym czasie nasze Centrum Św. Antoniego jest zamknięte. Stąd ta możliwość.
W przyszłym roku będę na wakacjach w Polsce. Tydzień temu opowiedziałem się za tym byśmy byli częścią wielkiej Rodziny Europejskiej. Nasza Ambasada w Rabacie dała nam taką możliwość. Stąd przyjadę już do wspólnej Europy...
Życzę na czas wakacyjny, odpoczynku od codzienności, aby na nowo znaleźć entuzjazm życia i jego piękno.
" La vie est belle" - jak mówi przysłowie francuskie:
"Życie jest Piękne" .
|