English  Deutsch  Język polski    
  
Jesteś Licznik osobą.    

O NAS...
   Aktualności
   Archiwum
   Prezentacje misyjne
   Tapety
   Kalendarium 2006
   Powódź w Boliwii
   Wiadomości misyjne
   Ośrodek misyjny
   Galeria
NASZA DZIAŁALNOŚĆ
   Kleryckie Koło Misyjne
   Ognisko Misyjne
   Stowarzyszenie
   Program edukacyjny
   Wystawa misyjna
   Gdzie pracujemy
   Potrzeby misyjne
   Intencje misyjne
   Adresy misjonarzy
   Nuflo de Chavez
   o. Bonifacy Reimann
   Listy misjonarzy
   Projekty misyjne
RÓŻNE
   Dokumenty
   Ważne linki
   Napisz do nas

Święta przeżyliśmy spokojnie i pracowicie. W sobotę było sporo przygotowań do wieczornej liturgii, ale jakoś wszystko udało się zrobić na czas. O 19-tej zgromadziliśmy się wszyscy przed kościołem, żeby poświęcić ogień. Przyszło bardzo dużo ludzi, dlatego też przy wejściu do kościoła było trochę zamieszania, ale nie takiego, jakiego się obawiałem. Wszystkie światła były wygaszone. Paliła się tylko świeca paschalna. Augustinus odśpiewał Exultet.

Szybował trochę pod sufitem, ale dokończył go bez problemów. Nie usiadł jeszcze, kiedy został wyłączony prąd. Nie wierzę, żeby to był przypadek. Ktoś nad tym pracował, bo wcześniej tego dnia zapewniano nas, że nic takiego nie nastąpi, jak przerwa w dostawie prądu. Ta przerwa trwała prawie 2 godziny. W tym czasie dotarliśmy do Bierzmowania. W ciemnościach, rozświetlonych tylko płomieniem świecy paschalnej, ochrzciliśmy z Augustinusem 100 katechumenów, a 30-stu innych przyjęliśmy do Kościoła katolickiego. Myślę, że to wyłączenie prądu nie było wcale takie złe, bo przy pełnym świetle nie byłoby takiego efektu, jaki uzyskaliśmy, gdy wszyscy nowoochrzczeni zapalili świece. Wszystko trwało do 23-ej. Ja przez cały czas dziwiłem się, jak ci wszyscy ludzie, którzy byli przed kościołem, weszli do niego.

W Poniedziałek Wielkanocny pracowaliśmy dalej. Po południu rozpoczęło się przygotowanie dla kandydatów do Sakramentu Bierzmowania. Było ich ponad dwustu. Byli tutaj aż do soboty. Wszyscy, Augustinus, ja i nasi dwaj katechiści, mieliśmy co robić. (Druga grupa, podobnie liczna, odbyła to przygotowanie tydzień później, gdy byłem w Kenii.) W sobotę mieliśmy zebranie rady parafialnej, żeby przygotować trochę nasze dwa wielkie święta: Bierzmowanie i poświęcenie kościoła.

W niedzielę po odprawieniu Mszy św. tutaj, w Dowa, pojechałem na lotnisko, a stamtąd poleciałem do Nairobi. Jak już wspomniałem, byłem tam na zebraniu definitorium naszej prowincji. Czas minął bardzo szybko i 26-go wróciłem do Dowa. Od razu zabrałem się do przygotowania programu pracy w miesiącach maju i czerwcu. Ten program omówiliśmy razem z katechistami w środę, 28-go.

Codziennie jest coś do roboty, a nawet brakuje dni, żeby wszystko zrobić. 9-go maja polecę do Zambii na 6 dni. Potem będziemy mieli wizytę prowincjała przez 4 dni. To trochę pokrzyżowało nasze plany.

W niedzielę biliśmy rekordy, jeśli chodzi o chrzest dzieci. Tutaj, W Dowa, ochrzciłem 71 dzieci, a w stacji Imfayatonse - 113 dzieci. Augustinus ochrzcił 65 dzieci w stacji Nthache, tam, gdzie byłem sam w ostatnią niedziele Twojego pobytu u mnie.

To tyle tym razem. Serdecznie pozdrawiam Ciebie oraz wszystkich Twoich współpracowników i przyjaciół misji. Szczęść Boże.

Sebastian.





Dzieło misyjne braci mniejszych prowincji św. Jadwigi
Konto bankowe Ośrodka Pomocy Misjom Franciszkańskim Prowincji św. Jadwigi: 06 1090 2239 0000 0005 7603 2774

Ostatnia aktualizacja strony: wtorek, 18 Listopada 2008
© 2006-2008 | Dzieło misyjne braci mniejszych prowincji św. Jadwigi | wykonał: Daniel Kubny - www.alfsoft.net