|
Święta przeżyliśmy spokojnie i pracowicie. W sobotę było sporo przygotowań do wieczornej liturgii, ale jakoś wszystko udało się zrobić na czas. O 19-tej zgromadziliśmy się wszyscy przed kościołem, żeby poświęcić ogień. Przyszło bardzo dużo ludzi, dlatego też przy wejściu do kościoła było trochę zamieszania, ale nie takiego, jakiego się obawiałem. Wszystkie światła były wygaszone. Paliła się tylko świeca paschalna. Augustinus odśpiewał Exultet.
Szybował trochę pod sufitem, ale dokończył go bez problemów. Nie usiadł jeszcze, kiedy został wyłączony prąd. Nie wierzę, żeby to był przypadek. Ktoś nad tym pracował, bo wcześniej tego dnia zapewniano nas, że nic takiego nie nastąpi, jak przerwa w dostawie prądu. Ta przerwa trwała prawie 2 godziny. W tym czasie dotarliśmy do Bierzmowania. W ciemnościach, rozświetlonych tylko płomieniem świecy paschalnej, ochrzciliśmy z Augustinusem 100 katechumenów, a 30-stu innych przyjęliśmy do Kościoła katolickiego. Myślę, że to wyłączenie prądu nie było wcale takie złe, bo przy pełnym świetle nie byłoby takiego efektu, jaki uzyskaliśmy, gdy wszyscy nowoochrzczeni zapalili świece. Wszystko trwało do 23-ej. Ja przez cały czas dziwiłem się, jak ci wszyscy ludzie, którzy byli przed kościołem, weszli do niego.
W Poniedziałek Wielkanocny pracowaliśmy dalej. Po południu rozpoczęło się przygotowanie dla kandydatów do Sakramentu Bierzmowania. Było ich ponad dwustu. Byli tutaj aż do soboty. Wszyscy, Augustinus, ja i nasi dwaj katechiści, mieliśmy co robić. (Druga grupa, podobnie liczna, odbyła to przygotowanie tydzień później, gdy byłem w Kenii.) W sobotę mieliśmy zebranie rady parafialnej, żeby przygotować trochę nasze dwa wielkie święta: Bierzmowanie i poświęcenie kościoła.
W niedzielę po odprawieniu Mszy św. tutaj, w Dowa, pojechałem na lotnisko, a stamtąd poleciałem do Nairobi. Jak już wspomniałem, byłem tam na zebraniu definitorium naszej prowincji. Czas minął bardzo szybko i 26-go wróciłem do Dowa. Od razu zabrałem się do przygotowania programu pracy w miesiącach maju i czerwcu. Ten program omówiliśmy razem z katechistami w środę, 28-go.
Codziennie jest coś do roboty, a nawet brakuje dni, żeby wszystko zrobić. 9-go maja polecę do Zambii na 6 dni. Potem będziemy mieli wizytę prowincjała przez 4 dni. To trochę pokrzyżowało nasze plany.
W niedzielę biliśmy rekordy, jeśli chodzi o chrzest dzieci. Tutaj, W Dowa, ochrzciłem 71 dzieci, a w stacji Imfayatonse - 113 dzieci. Augustinus ochrzcił 65 dzieci w stacji Nthache, tam, gdzie byłem sam w ostatnią niedziele Twojego pobytu u mnie.
To tyle tym razem. Serdecznie pozdrawiam Ciebie oraz wszystkich Twoich współpracowników i przyjaciół misji. Szczęść Boże.
Sebastian.
|