Warning: include(../../klocki/gora.php): failed to open stream: No such file or directory in /ofm/dzialalnosc/listy/boliwia_2015_11_29.php on line 15

Warning: include(../../klocki/gora.php): failed to open stream: No such file or directory in /ofm/dzialalnosc/listy/boliwia_2015_11_29.php on line 15

Warning: include(): Failed opening '../../klocki/gora.php' for inclusion (include_path='.:/:/usr/local/php56/lib/pear') in /ofm/dzialalnosc/listy/boliwia_2015_11_29.php on line 15

Warning: include(../../klocki/menu.php): failed to open stream: No such file or directory in /ofm/dzialalnosc/listy/boliwia_2015_11_29.php on line 21

Warning: include(../../klocki/menu.php): failed to open stream: No such file or directory in /ofm/dzialalnosc/listy/boliwia_2015_11_29.php on line 21

Warning: include(): Failed opening '../../klocki/menu.php' for inclusion (include_path='.:/:/usr/local/php56/lib/pear') in /ofm/dzialalnosc/listy/boliwia_2015_11_29.php on line 21

La Paz, 27.11.2015

Dziś mija dokładnie 7 lat jak opuściłem ojczysty kraj i wyjechałem na misje. 28 tegoż miesiąca bylem już w Santa Cruz, Boliwia. Pamiętam jak dziś była 2 w nocy kawałkiem, jak doleciałem, miałem 2 walizki i polar na sobie, a tam 30 st., gorąco, bardzo gorąco, walizki nie dotarły,( dostarczyli je kilka dni później, nie wiem jakim cudem poleciały do Afryki) dobrze ze wyjechał po mnie br. Tarsycjusz, który już tam był kilka lat jako misjonarz, i pomógł mi pozałatwiać formalności. Po jakimś czasie wsiedliśmy do jeepa, i przyjechaliśmy do konwentu. Po drodze podziwiałem roślinność, szczególnie palmy, które rosły przy drodze tak jak u nas topole. I tak zaczęła się przygoda w Boliwii.

Moja pierwsza placówka to Concepcion, gdzie jest nasz biskup Antoni Reimann, w tym czasie był jeszcze br. Marek Baranowicz. Bylem tam krótki czas, kilka miesięcy, później san Javier, prawie rok, i później El Fortun, prawie 2 lata i tak się skończyła moja przygoda w Wikariacie Apostolskim ?uflo de Chavez. Misja w wikariacie wymagała dużej znajomości terenu, bycia dobrym i roztropnym kierowca, ile razy zakopałem się przebywając duże odległości, dobrze ze zawsze był ktoś, kto mi towarzyszył, rzadko wyjeżdżałem sam, a to ze względu na bezpieczeństwo, duże odległości itp., zawsze dobrze mieć kogoś obok siebie, zęby chociaż nie zasnąć po drodze ze zmęczenia. Siekiera, łopata, lina, łańcuch, latarka, woda, benzyna, to zawsze było na wyposażeniu, tak jak apteczka czy gaśnica. Był to błogosławiony czas, poznawałem Boliwie i ich mieszkańców, wszystko nowe, a ja ciekawy świata i poznawania go. Te 3 lata minęły mi naprawdę bardzo szybko, dziękuje w tym miejscu moim braciom, za wprowadzenie mnie w tajnik misyjnego świata.

W tym czasie mieliśmy kapitule prowincjalna, a wiec przyszedł czas na zmiany, prowincjałem został o. Aurelio Pesoa (obecnie biskup pomocniczy w La Paz), podczas wizytacji, zaproponował mi żebym został magistrem nowicjatu i jednocześnie gwardianem wspólnoty La Roleta - w Sucre (Sukre). Nie było łatwo z początku, po pierwsze , bylem najmłodszy we wspólnocie, jedyny obcokrajowiec, no ale początki zawsze są trudne, to już był inny świat, wcześniej wioski, dżungla, a teraz miasto, stolica, tutaj zupełnie inni ludzie, duża cześć ludzi tutaj mówi w quechua (keczua). Jako gwardian i magister dużo się nauczyłem, przede wszystkim to, ze jako gwardian musze towarzyszyć wspólnocie, a jako magister towarzyszyć nowicjuszom, i nie zawsze jako magister czy gwardian ale jako współbrat, to wymagało wiele wysiłku cierpliwości, ale przede wszystkim pokory i miłości do braci. Bycie magistrem nowicjatu nauczyło mnie bardzo dużo, zwłaszcza słuchania, bycia bardziej pokornym i kochać braci takimi jakimi są. Na początku chciałem dużo zmieniać, ale zrozumiałem, ze nie tedy droga, ze to nie Polska, czy Europa, to Boliwia i trzeba zaakceptować to co jest, i zmieniać to co można zmienić, ale pomału (cierpliwość). Myślenie tutejszych ludzi jest inne aniżeli nasze, europejskie, niby to się wie, ale zastosować to w praktyce to kosztuje. Dlatego ten czas w Sucre, bardzo sobie cenie, dużo zrozumiałem i się nauczyłem, zwłaszcza od braci nowicjuszy. Kiedy już wszedłem w to wszystko, i poznałem po części inna kulturę, jeżyk, ludzi, to okazało się, ze znowu czas na zmiany.

Trzy lata po raz koleiny mijają jak z bata strzeli, zbliża się kolejna kapitula, tym razem w Santa Cruz, tutaj wybieramy nowego prowincjała (bo jak wspomniałem wyżej poprzedni w połowie swej kadencji został biskupem) i definitorium, prowincjałem zostaje o. Orlando Cabrera Cabrera (Boliwijczyk). Po niedługim czasie, obraduje kongres po kapitulny, nowy prowincjał widzi mnie, jako gwardian i rektor bazyliki mniejszej sw. Franciszka w La Paz. Kolejna zmiana, kolejny raz najmłodszy we wspólnocie i jako przełożony, jak będzie tym razem? Trochę się obawiałem, dlaczego? Dlatego, ze La Paz leży na wysokości 3800m. n.p.m., wysokość, ciśnienie, nie każdy tutaj wytrzymuje, ale dziś po 9 miesiącach tutaj, i po 7 latach w Boliwii (bo dziś mija siedem lat odkąd opuściłem kraj), mogę powiedzieć ze spokojem, czuje się świetnie, oby tak dalej. Tutaj w La Paz, zupełnie jeszcze inny świat, inni ludzie, ten sam kraj lecz takie różnice. Nasz klasztor znajduje się w centrum, i tutaj na naszym placu przed Bazylika zaczynają się lub kończą manifestacje, strajki, pochody, każdego dnia cos się dzieje, każdego dnia słychać wystrzał petard, dynamitu, lub głośną muzykę. Ale do tego można się przyzwyczaić, już teraz patrzę na to z dystansem, a dla tych ludzi tutaj to chleb powszedni. Cóż na dzień dzisiejszy pracy jest bardzo dużo, w tak wielkim klasztorze jesteśmy tylko we trzech, mamy więcej pracowników niż nas, często się z tego śmieję, ale taka jest tutaj rzeczywistość. Jak będzie dalej, kolejne dni, miesiące, lata na misjach, czas pokaże. Wiem, ze Pan Bóg ma swoje plany względem każdego z nas, względem mnie również i wiele razy tego doświadczyłem, zwłaszcza tutaj, dlatego nie moja lecz twoja wola Boże niech się dzieje.

Zapraszam braci do mnie, drzwi od klasztoru są otwarte dla każdego, można przyjechać zęby sobie odpocząć, pozwiedzać, poznać cos nowego, zjeść cos egzotycznego, jak również owoce tropikalne. Serdecznie zapraszam.

Dziękuje wszystkim braciom za modlitwę i wsparcie duchowe, ja tez pamiętam w modlitwie i na ołtarzu Pańskim. Pozdrawiam i z Bogiem.

o. Kacper N.






































Warning: include(../../klocki/stopka.php): failed to open stream: No such file or directory in /ofm/dzialalnosc/listy/boliwia_2015_11_29.php on line 79

Warning: include(../../klocki/stopka.php): failed to open stream: No such file or directory in /ofm/dzialalnosc/listy/boliwia_2015_11_29.php on line 79

Warning: include(): Failed opening '../../klocki/stopka.php' for inclusion (include_path='.:/:/usr/local/php56/lib/pear') in /ofm/dzialalnosc/listy/boliwia_2015_11_29.php on line 79