Pożegnanie Zygmunta
Wiadomość o jego śmierci dotarła de mnie po wyjściu z katedry, gdzie zakończyliśmy uroczystą Mszę św. z okazji Jubileuszu 300-lecia Concepción. Gdy cały Lud Boży przygotowywał się do procesji, Zygmunt powracał do domu Ojca, na spotkanie z Tym, który go powołał.
Tak trudno było to przyjąć do świadomości. Przyjechał tutaj na Jubileusz czasowy i poszedł do radości wiecznej.
Dane mu było przeżyć te ostatnie dni ziemskiej pielgrzymki w towarzystwie najbliższych przyjaciół: O. Prowincjała Wacława, O. Andrzeja, O. Bonawentury, i nas, którzy pracujemy na południu Boliwii. Powrócił do El Fortin, gdzie prawie 30 lat temu rozpoczął swoje misyjne posługiwanie.
Przyjechał do Concepción, gdzie ostatnio był osiem lat temu na mojej konsekracji biskupiej. W tych ostatnich dniach w Concepción padało obficie, znak błogosławieństwa po okresie suszy. Zygmunt powtarzał: jak bardzo podoba mi się ta pora deszczowa.
Jeszcze w piątek śpiewaliśmy w naszym refektarzu w Concepción pieśni ludowe i religijne z naszej młodości zakonnej. Zygmunt swoim tenorem lirycznym wtórował drugim głosem. Jedną z pieśni była Czarna Madonna. Na zakończenie o godz. 23.00 zaśpiewaliśmy: Ultima in mortis hora zbliża się śmierć i godzina, proś za nami swego Syna, byśmy z Bogiem skonali, Ciebie Matko kochali.
W niedzielę rano poczuł się słabo, nie poszedł na Mszę Św., lecz do pobliskiego hotelu Las Misiones, aby się położyć. Tam w las Misiones zakończył swoją ziemską pielgrzymkę.
Jego niespodziewane odejście napełnia nas bólem, ale również nadzieją na powtórne spotkanie. Myślę, że to również łaska Boża, odejść w takim dniu i w takich okolicznościach.
9.XII.2009 po południu w kościele św. Franciszka w Santa Cruz, spotkaliśmy się na Mszy św. Miałem tę łaskę przewodniczyć, a razem ze mną Ks. Biskup Stanisław Dowlaszewicz OFMConv, Biskup pomocniczy z Santa Cruz. O. Prowincjal Martin Sappl w swojej homilii podkreślił wiele jego zalet, a przede wszystkim jego ducha posłuszeństwa. Kilka dni temu rozmawiał z Zygmuntem i prosił go, by poszedł do Santa Cruz, do parafii św. Antoniego. Zygmunto odpowiedział: Jeżeli mnie tam potrzebują, to idę.
Na cmentarzu my, grupa franciszkanów polskich, wraz z księżmi diecezjalnymi z Tarnowa, zaśpiewaliśmy pieśń, którą Zygmunt bardzo lubił: Madonno, Czarna Madonno, jak dobrze Twym dzieckiem być.
Dziękujemy Ci, Panie, za naszego Brata O. Zygmunta i prosimy, abyśmy i my mogli wypełnić naszą misję w duchu miłości i posłuszeństwa, a Zygmuntowi daj wieczne odpoczywanie w Twoim domu, wraz z jego rodzicami, bratem Heńkiem, krewnymi, współbraćmi, a jednym z nich jest O. Grzegorz Rudoll, misjonarz apostolski z Boliwii, który go wyprzedził w drodze do niebieskiej ojczyzny.
Pozdrawiam Was wszystkich serdecznie.
Wasz +Antoni Bonifacy Reimann, OFM.
|