English  Deutsch  Język polski    
  
Jesteś Licznik osobą.    

O NAS...
   Aktualności
   Archiwum
   Prezentacje misyjne
   Tapety
   Kalendarium 2006
   Powódź w Boliwii
   Wiadomości misyjne
   Ośrodek misyjny
   Galeria
NASZA DZIAŁALNOŚĆ
   Kleryckie Koło Misyjne
   Stowarzyszenie
   Program edukacyjny
   Wystawa misyjna
   Gdzie pracujemy
   Potrzeby misyjne
   Intencje misyjne
   Adresy misjonarzy
   Nuflo de Chavez
   o. Bonifacy Reimann
   Listy misjonarzy
   Projekty misyjne
RÓŻNE
   Dokumenty
   Ważne linki
   Napisz do nas

Santa Cruz 06.05.2008  

Mimo że słońce jest jeszcze mocne, to chłodny wiatr z południa " sur" sprawia, że trzeba już zakładać swetry, kurtki... Pierwszy sur tego roku zwiastuje nam początek pory suchej - zimowej. Naturalnie, mrozów ani śniegu nigdy u nas nie będzie. Ale gdy temperatury spadają poniżej 10 st. C i wilgotne powietrze czuje się po kościach, do tego nie ma nigdzie żadnego ogrzewania, wtedy czuje się "zimę" w tropiku. Dla ludzi, którzy często mieszkają w przewiewnych chatkach, jest to niełatwy czas. Często spotkać można dzieci przytulone do siebie, często w łóżkach przykrytych czym się tylko da, by przetrzymać zimno. Dosyć nagła zmiana temperatur sprawiła, że nie ominęło mnie małe przeziębienie. W tym czasie to też normalne. Jak na razie oszczędziła mnie tego roku tropikalna choroba "denge". Co niektórych jednak "powaliło" do lóżka. Jest  to choroba roznoszona przez komary. Zwłaszcza pod koniec pory deszczowej kiedy sporo jest owadów, łatwo można zostać zarażonym. Wysoka temperatura, wymioty, brak apetytu i sił to główne symptomy "denge". W konsekwencji konieczna jest terapia antybiotykowa i co najmniej tydzień w łóżku. Młodsze organizmy znoszą to szybciej. U ludzi starszych zaniedbanie może doprowadzić nawet do śmierci. Dlatego w przypadku ludzi starszych przy zakażeniu "denge" ląduje się w szpitalu. Ale są to choroby, z którymi trzeba się liczyć i z tym żyć. Na szczęście inna choroba tropiku - malaria, występuje u nas stosunkowo rzadko.  

Ale dość tematu chorobowego. Bo wszyscy się przestrasza. Ogólnie trochę ochłody po gorących miesiącach lata na razie raczej cieszy niż smuci.  

W ostatnich dniach mieliśmy "gorąco", ale bardziej politycznie. Gdy przed paroma miesiącami ogłoszono nowy projekt konstytucji zatwierdzony jedynie przez rządzącą obecnie partię socjalistyczna, dyskryminujący niektóre części Boliwii, dążące do upaństwowienia wielu instytucji, także faworyzujący grupy pochodzenia indiańskiego, zwłaszcza z rejonów górzystych Boliwii. Niektóre departamenty - też ten największy, jakim jest Santa Cruz, ogłosiły swoje statuty autonomiczne i ogłosiły referendum w sprawie autonomii regionów. Władze z góry opowiedziały się przeciw. Mimo tego coraz mocniejsza opozycja do rządu w sposób spokojny i demokratyczny wzywała do wzięcia udziału w referendum. Pierwsze miało miejsce w ub. niedzielę 04.05. w naszym największym departamencie. Mimo że w wielu miejscach zorganizowani ludzie rządzącej partii, często pijani, pod wpływem koki, blokowali lokale wyborcze, palili urny, zastraszali ludzi, to zdecydowana większość, bo aż 85% procent głosujących opowiedziało się za autonomią i za bardziej demokratycznymi statutami. Reakcja prezydenta jeszcze w niedzielę wieczorem w wystąpieniu telewizyjnym była bardzo krytyczna, wręcz bulwersująca. Potępił głosowanie, uważając je za nielegalne. Potępił, jakby nie było, demokratyczny głos ponad miliona ludzi, którzy jednoznacznie opowiedzieli się przeciwko obecnej polityce rządu. Ludność "camba" uczyniła to sposób bardzo pokojowy, spokojny. Po ogłoszeniu wyników setki tysięcy ludzi wyszło na ulice Santa Cruz, by świętować zwycięstwo. W następnych tygodniach dojdzie do referendum także w kilku innych departamentach. Spodziewane są podobne rezultaty. Czy rząd, który ciągle mówi o demokracji, nadal będzie lekceważył, jakby nie było, opinię ludu? Na pewno następne tygodnie przesądzą o tym... czy dojdzie do rozmów i kompromisów, albo, co nie daj Boże, do kolejnych starć, czy nawet wojny domowej. Nie brakuje ataków rządu na Kościół, także na naszego kardynała z Santa Cruz, a po ukazaniu się w środkach masowego przekazu zdjęć głosującego kardynała, ogłoszono, że nie akceptuje się więcej Kościoła jako pośrednika w rozmowach między lewicowym rządem a opozycją.  

Sytuacja w kraju jest napięta. I co najbardziej jest konieczne obecnie to dialog. Nie wszystkie plany reform rządu są złe, ale muszą być respektowane glosy wszystkich ludzi, a nie tylko pewnych partii, grup etnicznych, czy rejonów.   

Na szczęście nie tylko polityką tutaj żyjemy. Codzienność to mniejsze i większe radości i troski, które odwracają nasze myśli od propagandy, wielkich niespełnionych słów, haseł, obietnic. Każdy dom, każda parafia, misja, żyje swoimi sprawami, swoim życiem.  

I tak... świętowaliśmy w ubiegłych dniach 85. urodziny naszego brata Diega. Od czasu swojego powrotu do Boliwii, nasz senior czuje się naprawdę dobrze. Jest aktywny, czynny a przy cieplejszej pogodzie rusza swoim prawie 20-letnim VW na pobliski basen, by jeszcze popływać. Nadal pracuje przy komputerze, jest aktywny w domu. Na pewno trzyma go pewna dyscyplina, którą zachowuje. Ma swój rytm, swoje "dietetyczne" jedzenie, w którym nie brakuje takich składników jak miód, cytryna, czosnek. No przy takiej formie... to 100-tka prawie pewna.  

W tych dniach wspominaliśmy też naszego zmarłego przed rokiem O. Rudolfa. Był nie tylko założycielem naszej parafii i budowniczym tego konwentu, ale też przez ponad 50 lat takim dobrym "duchem" tego domu. Znałem go tylko pogodnego i uśmiechniętego, nawet gdy już cierpienie mocno niszczyło jego spracowany organizm. Często jest w naszych wspomnieniach, bo jakoś trudno wyobrazić sobie ten dom bez niego.  

Niedawne święto Wniebowstąpienia Pańskiego było też okazją, by tradycyjnie już udać się na tereny Guarayos w naszym Wikariacie. Powodem jest odpust parafialny w Ascención - największej parafii w tym regionie. Towarzyszył mi O. Cezar, który specjalnie na tę okazję przyleciał z Cochabamby. Po drodze zabraliśmy jeszcze współbraci z El Fortin: Felka i Stasia. Niestety, by pokonać ok. 300 km potrzebowaliśmy niemal całego dnia. Ponad godzinne czekanie przed mostem kolejowym na Rio Grande i fatalny stan drogi nie zniechęcił nas jednak. Pod wieczór szczęśliwie zapukaliśmy do bramy w Ascención, gdzie przyjął nas O. Bernardo. Nieco później dotarł także biskup Antoni z Br. Markiem. Następnego dnia przy wypełnionym po brzegi dużym kościele w Ascención uczestniczyliśmy w uroczystej Liturgii, której przewodniczył biskup Antoni. Po Mszy św. miała miejsce procesja z figurą Chrystusa wokół głównego placu Ascención. Ludność często w swoich tradycyjnych strojach i z muzyką typową dla Guarayos. Po Mszy św. jest w zwyczaju, że w podwórzu parafialnym „"kacykowie”" czyli autorytety miejscowej ludności spotykają się z gośćmi i z biskupem. Dopiero po tej "„ceremonii"”... udaliśmy się do domu sióstr (Austriaczki i Boliwijki) na uroczysty obiad odpustowy. Nie zabrakło na obiedzie" „najmłodsze"j” siostry z Guarayos –- 98-letniej S. Dorothei. Po krótkim odpoczynku... znów 300 km aż do Santa Cruz. Po drodze "zostawiliśmy" znów współbraci w El Fortin i załadowaliśmy worek dorodnych grejpfrutów i cytryn, których o tej porze tam nie brakuje.  

Każdy taki wyjazd robi dobrze. Nieważne odległości i zmęczenie z powodu tylu godzin za kierownicą. Ważne, by się czasem spotkać, by być i poświętować często daleko od miasta, wśród ludzi prostych, ale też radosnych i szczęśliwych.   

W Europie maj - najpiękniejszy miesiąc. Życzę wszystkim dużo radości i ciepła na te najbliższe dni i tygodnie i pozdrawiam serdecznie   

Tarcisio ofm


Fiesta Ascencion 01.05.08. z ks. Pawlem


Fiesta Ascencion - Bp. Antoni, O. Cezar, S. Martha, O. Bernard..a habitowy chyba znajomy.


Fiesta Ascencion - bp. Antoni wsrod kacykow


Fiesta Ascencion 2008 msza sw.


Fiesta Ascencion 2008


Fiesta Ascencion 2008


Fiesta Ascencion 2008


Fiesta Ascencion 2008





Dzieło misyjne braci mniejszych prowincji św. Jadwigi
Konto bankowe Ośrodka Pomocy Misjom Franciszkańskim Prowincji św. Jadwigi: 06 1090 2239 0000 0005 7603 2774

Ostatnia aktualizacja strony: niedziela, 13 lipca 2008
© 2006-2008 | Dzieło misyjne braci mniejszych prowincji św. Jadwigi | wykonał: Daniel Kubny - www.alfsoft.net