Santa Cruz - 02.04.2008
Co ma wspólnego nasz konwent Św. Antoniego w dalekim Santa Cruz w Boliwii - dom, w którym przyszło mi mieszkać od prawie pięciu lat z osobą Ojca Św. Jana Pawła II, którego trzecią rocznicę odejścia do Pana dziś wspominamy? Papieża przecież kojarzymy z miejscem oddalonym od nas o kilkanaście tys. kilometrów... z Rzymem, z Watykanem...? Jednak dziś, kiedy wspominam tego naszego "Ojca", trudno w naszym domu nie pamiętać o nim. Kiedyś przed prawie 20 latami ten dom był na chwilę, a dokładniej przez 3 dni, "Watykanem". W czasie swej wizyty w Boliwii w maju 1988 roku Jan Paweł II zamieszkał w naszym konwencie św. Antoniego. Dokładnie naprzeciw mojego pokoju znajduje się pokój "papieski". Niewiele zmienił się od tego czasu. To samo łóżko, stół, ten sam duży krzyż w rogu. Ta sama sprzed 20 lat, specjalnie na ten cel założona klimatyzacja, która była jedyną nowością, jak na tamte czasy, czymś specjalnym w tym pokoju. Dziś każdorazowo z wielkim sentymentem wchodzę do tego pokoju. Znajduje się w nim piękny, duży obraz uśmiechniętego Papieża Wojtyły. Jest nadal z nami... w tym "Jego" pokoju, w tych krużgankach naszego domu, którymi zmierzał do naszej kaplicy. Jest w jadalni, gdzie razem z braćmi św. Franciszka spożywał posiłki. Jest w ogrodzie, gdzie witał się z wszystkimi, którzy mieli jakiekolwiek korzenie polskie i mieszkali w Boliwii. Wśród nich były także rodziny żydowskie polskiego pochodzenia. Jest i pozostanie tu z nami, a jego błogosławieństwo na pewno towarzyszy i pozostanie na zawsze w naszym domu.
Nigdy nie myślałem, że parę lat później będę mógł być w Jego domu w Castel Gandolfo. Miałem to szczęście razem z Br. Łukaszem, O. Flawianem i "Boliwijczykiem" Br. Feliksem uczestniczyć w modlitwie, we Mszy św. w prywatnej kaplicy, a potem nie tylko uścisnąć mu dłoń, ale także przez chwilę porozmawiać i otrzymać z jego rąk błogosławieństwo papieskie. Do dziś towarzyszy mi różaniec otrzymany z rąk Jana Pawła II. Ten różaniec z jego domu przyprowadził mnie tutaj i dziś mi towarzyszy też tu w jego domu w Santa Cruz.
Teraz już wiecie, co łączy daleki Rzym z Santa Cruz... dom, w którym mieszkał Jan Paweł II, a dziś mieszkam ja. Jakże więc dziś tutaj tego naszego "Papy" nie wspominać. Dziś przeplatają się myśli smutne, bo nie ma Go już wśród nas, ale jest też wielka wdzięczność i radość w sercu, że dane było przeżyć tak mnie, jak też mojemu pokoleniu cały jego długi pontyfikat. Dziękować też trzeba, że mamy na całą resztę naszego życia "testament", który pozostawił w swoich encyklikach, przemowach..., ale też w swoich gestach, eskapadach w góry, wyprawach na narty i w swoim uśmiechu.
I jeszcze jedno, wczoraj wieczorem wróciłem z Cochabamby, gdzie znajduje się nasz dom prowincjalny (główny) w Boliwii - konwent św. Franciszka. Także w Cochabambie Ojciec św. zamieszkał wśród franciszkanów. Można powiedzieć, Ojciec św. był u franciszkanów w Boliwii jakby w swoim domu.
O3.04.08.
Za nami Wielki Tydzień i święta Zmartwychwstania Pańskiego. Podobnie jak ostatnich latach pozostałem w Santa Cruz. Od czasu gdy rozbudowaliśmy nasz kościół św. Antoniego, także u nas odbywają się wszystkie ceremonie Wielkotygodniowe. W sobotę wieczorem zabrzmiały dzwony i radośnie znów zaśpiewaliśmy Alleluja!
Święto Wielkanocne (bo tylko jedno mamy w Boliwii) już prawie tradycyjnie spędziłem z ks. Biskupem Stanisławem. Tym razem... był prawdziwie śląski obiad: kluski, rolady i kiszona kapusta. Coś takiego u nas to prawdziwe święto. Wieczorem jeszcze grill u sióstr Elżbietanek zakończył świętowanie.
Radość Wielkanocną przytłaczała jednak niestabilna i bardzo niespokojna sytuacja polityczna w kraju. Nadal jest pełno tarć pomiędzy rządzącą lewicą, prosocjalistyczną MAS, a prawicową opozycją. Ciągłe protesty, demonstracje to porządek dzienny w Boliwii. Przed tygodniem jedna z blokad w Camiri została brutalnie rozpędzona przez wojsko. Jeszcze niedawno obecny prezydent sam krytykował poprzedników, którzy używali wojska do tłumienia protestów... dziś robi podobnie. Coraz więcej ludzi dystansuje się od obecnego rządu, poszczególne departamenty ogłaszają swoje tezy autonomiczne, odrzucając tym samym zatwierdzony tylko przez partię MAS projekt nowej konstytucji. Coraz więcej się mówi, że rząd nie panuje już nad sytuacją. Wczoraj ok. 300 tys. ludzi w Santa Cruz demonstrowało swoje poparcie dla autonomii.
W Cochabambie trwają obrady Episkopatu Boliwii. Wczoraj o spotkanie z biskupami poprosił prezydent Evo Morales. Rozmowa trwała ponad dwie godziny. Jednak do tego momentu nie ma żadnego komentarza w środkach masowego przekazu. Nieco wcześniej prezydent spotkał się też prywatnie z Kardynałem Julio Terrazasem w jego domu tu w Santa Cruz. Coraz głośniej mówi się i prosi, by Kościół na nowo stał się mediatorem pomiędzy skłóconymi stronami. Czekamy na reakcje.
Życie toczy się niby normalnie. Choć czuć to napięcie w kraju. Wzrosły ceny żywności. W La Paz zaczęło brakować niektórych podstawowych środków do życia jak ryż, czy olej. W Santa Cruz na razie na szczęście takich problemów nie mamy.
Od niedzieli do wtorku razem z br. Markiem krótko przebywałem w Cochabambie. Także O. Stanisław Felix Skrzydło towarzyszył nam do Cochabamby z racji spotkania przełożonych. Prawie zawsze wyjazd do Cochabamby to dla mnie sprawy "służbowe". Tym razem jednak... chcieliśmy uczcić naszego jubilata, O. Cezara, który 30.03. obchodził swoje 25-lecie kapłaństwa. Okazja, by podziękować Panu Bogu , ale też by "jubilatowi" złożyć szczere życzenia. Trochę zaskoczyło nas że... sami domownicy zapomnieli o tym święcie, a "jubilat" w swej skromności świętował i dziękował Panu Bogu w sercu. Narobiliśmy trochę "wiatru", może da to w przyszłości co niektórym do myślenia, że o takich uroczystościach nie powinno się zapominać. No i myślę... że trochę też uradowaliśmy jubilata, że ktoś o nim pamiętał.
Następnego dnia jeszcze jedna uroczystość (o niej na szczęście nie zapomniano). O. Zygmunt świętował swoje urodziny. Jeszcze tego samego dnia z powodu konferencji przełożonych dojechali inni współbracia a także Bp Antoni, więc chyba nigdy nasz Zyga nie miał tylu krajanów na swoich urodzinach. Już wieczorem tylko w naszym gronie uczciliśmy jeszcze naszych jubilatów - Cezara i też obecnego Sykstusa i solenizanta Zygmunta.
Życzymy tym naszym współbraciom "starym" misjonarzom - O. Zygmuntowi z racji urodzin, O. Cezarowi O. Sykstusowi i O. Eugeniuszowi, którzy obchodzą swoje 25-lecie kapłaństwa, Bożego błogosławieństwa, wiele sił, a zwłaszcza zdrowia w tej niełatwej misyjnej posłudze na ziemi boliwijskiej.
Przy okazji chcę serdecznie podziękować za przesłane mi życzenia świąteczne, za pamięć i modlitwę w czasie Wielkiego Tygodnia i świąt Wielkanocnych. Obyśmy zawsze żyli tą nadzieją Zmartwychwstania.
Pozdrawiam serdecznie z deszczowego i nieco chłodnego dziś Santa Cruz
Tarcisio Josef Lamik ofm
 Juan Pablo II - Santa Cruz
 Jubilat O. Cezar, Solenizant O. Zygmunt, O. Stanisław
 solenizant O. Zygmunt i jego brat O. Stanisław
 wejście do pokoju Ojca Św. - drzwi w rogu.
 Pokój Ojca Św.
 Pokój Ojca Św.
 Pokój Ojca Św.
|