Santa Cruz - Wielki Piątek - Wielkanoc 2008
Tego życzyłbym sobie częściej w Santa Cruz. Ciszy, spokoju, prawie żadnego ruchu na ulicach tego naszego wielkiego miasta. Ale są to tylko wyjątkowe dni w roku. Jeden z nich to właśnie Wielki Piątek. Oficjalnie jest to dzień świąteczny, wolny od pracy. W wielu parafiach także i w naszej św. Antoniego, odbywały się czuwania wielkoczwartkowe do późna w nocy. Dziś z rana na ulicach miasta odbywają się Drogi Krzyżowe. Nieraz bardzo barwne, przygotowane najczęściej przez młodzież poszczególnych parafii. Po południu na głównym placu Santa Cruz przed katedrą ceremoniom wielkopiątkowym będzie przewodniczył Arcybiskup Santa Cruz kardynał Julio Terrazas. Po ceremoniach przez całe miasto ruszy procesja z sarkofagiem Chrystusa, z figurą Matki Bożej Bolesnej. Uczestniczyć w niej będzie kilkadziesiąt tys. ludzi.
Także w parafiach odbywać się będą ceremonie wielkopiątkowe. Do późnej nocy pozostaną otwarte prawie wszystkie kościoły Santa Cruz. Ludzie mają w tym dniu zwyczaj "pielgrzymować" po wszystkich kościołach w mieście. Tak jak w Europie podobnie i tutaj obowiązuje dziś wstrzemięźliwość od potraw mięsnych i post ścisły.
Mimo napiętej sytuacji politycznej nawet politycy nie mający wiele wspólnego z Kościołem zostawiają w dniu dzisiejszym spory i kłótnie i uczestniczą w ceremoniach i procesji. Co oczywiście na pierwszym miejscu ukazywane jest w środkach masowego przekazu. Niestety ostatnie tygodnie nie wniosły niczego pozytywnego do krytycznej sytuacji politycznej, jaka panuje w kraju. O dialog i wspólne rozwiązywanie problemów w Boliwii zaapelował Ojciec św. Benedykt XVI. Episkopat boliwijski zadeklarował gotowość mediacji między lewicowym rządem Evo Moralesa a opozycją. Cały spór toczy się o kształt i formę przyszłej konstytucji. Niestety wspólne rozmowy nie przyniosły jak dotąd oczekiwanych efektów. W tych dniach prezydent ogłosił możliwość ocenzurowania niektórych programów telewizyjnych i innych środków masowego przekazu, motywując to intencją dobra państwa. Wiemy dobrze, że w czasach socjalistycznej Polski rząd manipulował narodem poprzez środki masowego przekazu. Kolejna powtórka niezbyt udanej niedawnej historii...? A może nieco dawniejszej, tej z czasów Chrystusa, kiedy to tłumem także manipulowano, a władza pozostawała w rekach dyktatorów, tyranów, ludzi zaślepionych w swych ideologiach. Może uczestnictwo w dzisiejszych ceremoniach tych "wielkich i rządzących" tym krajem, poruszy ich serca i sumienia. Oby...!
Stopniowo uspokaja się nieco sytuacja z "wielką wodą". Choć do niedawna jeszcze opady i wysoki poziom rzek doprowadzał do kolejnych tragedii. Przerwane były główne drogi, zerwane mosty, nie funkcjonowała komunikacja. Ludzie wprost ryzykowali życie, by przemieścić się w inne miejsca. Przed paroma dniami nasza kucharka z konwentu wróciła po ryzykownej podróży od swoich rodziców w Valegrande - ok. 450 km od Santa Cruz. W czasie, gdy przez parę dni była odwiedzić swoich rodziców, rzeka zerwała dwa mosty, a silne ulewy w wielu miejscach podmyły górskie drogi. Gdy w końcu po tygodniu był znów możliwy przejazd, sam przejazd był wielkim ryzykiem. Wiele samochodów, autobusów usuwało się z powodu miękkiej ziemi do przepaści, wiele osób zginęło. Wspominała, że parę razy i jej autobus był na skraju przepaści, a ludzie z zamkniętymi oczami modlili się o szczęśliwy przejazd. Drogi w większości to ziemia i glina, które w czasie deszczu zamieniają się w prawdziwą ślizgawicę. Trzeba też wspomnieć, że często stan techniczny autobusów, czy samochodów to prawdziwa katastrofa. Niesprawne hamulce, "łyse" opony to niestety prawie codzienność. Gdy widzę autobus lub samochód niemalże cały w błocie, gdzie jedynie widać szyby w miejscu, gdzie pracują wycieraczki, mogę się domyślać, jaką mam drogę za sobą. Wiele tysięcy ludzi pozostanie jeszcze przez następne miesiące w namiotach, uzależnieni od pomocy i pomocnej ręki. Tylko Caritas Wikariatu naszego wydała już ogromne sumy na zakup podstawowej żywności jak ryż, mąka, jarzyna i mięso. Główne "obozowisko" znajduje się w Los Troncos, gdzie przebywa prawie cala ewakuowana parafia El Carmen. Na bieżąco jest wśród tych ludzi nas" powodziow"y proboszcz o. Stanisław, jest też brat Felix, są siostry zakonne. Często spotkać można wśród powodzian naszego biskupa Antoniego.
Gdzie problemy, tam też i pomoc. Solidaryzują się ludzie tak w Boliwii, jak też poza nią. Każda modlitwa jest też wsparciem, którego każdy potrzebuje. Dlatego przy Bożym Grobie polecam Wam szczególnie te nasze troski.
W Wielkim Tygodniu każdy trwa na swoich stanowisku pracy. Po parafiach spowiedź, przygotowania do świąt, ceremonie Triduum. Dlatego w ostatnich dniach mało kto z Wikariatu "zajrzał" do miasta. Do ostatniej chwili organizowaliśmy w mieście potrzebne rzeczy dla Wikariatu. Autobusami jadącymi w kierunku Wikariatu wysyłaliśmy jeszcze ostatnie przesyłki... "Paschały" świece, potrzebną żywność, nawet chleb. Myślę, że to, co było potrzebne dotarło na czas.
W tych dniach tu w domu to właściwie spotykamy się wszyscy w "biegu". Każdy ma do obsługi co najmniej kilka kościołów i kaplic, często więc cały konwent jest poza domem. Ale to normalne w Wielkim Tygodniu. Sam ciągle coś mam do zrobienia. Święta Wielkanocne przed nami, a właściwie tylko święto. Gdyż świętuje się tylko w niedzielę.
W tych dniach powrócił do Boliwii i do nas do Santa Cruz, brat Diego. Przez prawie 8 miesięcy, leczył się i wracał do sił w swoim rodzinnym mieście Monachium. I trzeba powiedzieć, jak na swoje 86 lat, wrócił w dużo lepszej kondycji, niż był przed wyjazdem. Już następnego dnia po powrocie wsiadł w swojego 18-letniego volkswagena i pojechał popływać. Jak widać, materiał nie do zdarcia.
Dziś też opuszcza nas dr Ellerhorst okulista z Trier w Niemczech, który od 26 lat rok co roku przyjeżdża na kilka tygodni do Boliwii i bezinteresownie udziela porad, leczy, operuje oczy. Jest już tutaj znaną postacią. Gdy ludzie dowiadują się o jego przyjeździe zawsze ustawiają się długie kolejki. Już też tradycyjnie w czasie swojego pobytu w Boliwii zamieszkuje u nas w konwencie, gdzie zawsze czuje się dobrze. Przy okazji skorzystałem też z jego fachowej porady i od wczoraj mam... nowe okulary na nosie.
Klimatycznie mamy koniec naszego "lata", czyli pory deszczowej. Co jakiś czas są jeszcze opady, wychodzi słońce... jest bardzo wtedy wilgotno i parno. Przyroda jest jeszcze zielona. Ale stopniowo ustawać będą deszcze, a zimne wiatry z południa zmuszać nas będą do wyciągania swetrów, kurtek i koców. Póki jednak co... jest ciepło, a temperatury często przekraczają jeszcze 30 st. C.
Dziś i jutro przezywamy Mękę i Śmierć Chrystusa. Życzę Tobie i sobie chwili czasu, zadumy, modlitwy. Ale wiemy też i wierzymy, że po bólu i smutku nadejdzie czas radości, czas Zmartwychwstania, czas radosnego "Alleluja". Życzę, by było ono radosne i napełniające nas nadzieją.
Radosnych Świąt Zmartwychwstania Pana!!!
Ze świątecznymi pozdrowieniami
Tarcisio Josef Lamik ofm
|