English  Deutsch  Język polski    
  
Jesteś Licznik osobą.    

O NAS...
   Aktualności
   Archiwum
   Prezentacje misyjne
   Tapety
   Kalendarium 2006
   Powódź w Boliwii
   Wiadomości misyjne
   Ośrodek misyjny
   Galeria
NASZA DZIAŁALNOŚĆ
   Kleryckie Koło Misyjne
   Stowarzyszenie
   Program edukacyjny
   Wystawa misyjna
   Gdzie pracujemy
   Potrzeby misyjne
   Intencje misyjne
   Adresy misjonarzy
   Nuflo de Chavez
   o. Bonifacy Reimann
   Listy misjonarzy
   Projekty misyjne
RÓŻNE
   Dokumenty
   Ważne linki
   Napisz do nas

Santa Cruz  20.01.08

Po raz pierwszy tego Nowego Roku chcę znów podzielić się nowościami, naszym życiem, chcę dać znać, że żyję. Dzisiejsza  niedziela przywitała nas deszczowo. Gdy przed chwilą byłem jeszcze na ulicach Santa Cruz, to bardziej przypominały one urwiste rzeki, potoki, wręcz w niektórych miejscach stawy i rozlewiska. No, tak to już jest, deszcz tropikalny niesie wielkie masy wody. Miasto nie ma kanalizacji, a dopływy do kanałów często są pozatykane. Jeszcze gorzej wygląda na peryferiach, gdzie woda stoi, a przejazd czy przejście jest niemal niemożliwe. Ale ludzie, przyzwyczaili się już do tego i czekają cierpliwie, aż wyjdzie słoneczko, wtedy woda znika błyskawicznie.

Przed chwilą pożegnał się Biskup Antoni i ruszył w kierunku Concepción - czyli do swojej siedziby na wikariacie. Ostatnimi czasy prawie nie przebywał w domu. Ciągle w drodze, więc z pewnością chętnie wraca do siebie. Choć na pewno w biurze czeka go stos korespondencji i wiele spraw do załatwienia. Po krótkim pobycie w Polsce, gdzie towarzyszył swojemu proboszczowi Ks. Obstowi ze swej rodzinnej parafii w ostatniej drodze, pozostał przez święta i Nowy Rok wśród swoich krewnych. Jak sam mówi, pierwszy raz od 37 lat był znów na święta w domu. Wrócił szczęśliwie na Trzech Króli do Boliwii. I od tego czasu ciągle w drodze. Same terminy: Konferencja z przedstawicielami rodzin zakonnych  w Cochabambie. Przeróżne spotkania w Santa Cruz. Pożegnanie S. Moniki z Quatro Canadas, która ze względów zdrowotnych musi wrócić do Brazylii. Wyjazd z księżmi diecezjalnymi na rekolekcje do sanktuarium Chocis (około 16 godz. jazdy pociągiem). Spotkanie biskupów w Santa Cruz... to tylko niektóre terminy ostatnich dwóch tygodni naszego biskupa.

Wczoraj jeszcze nieco w klimacie świątecznym, gościłem na kawie trzech naszych polskich - "boliwijskich" biskupów. Załapali się nawet na makowca. Obecnie w boliwijskim episkopacie mamy trzech biskupów - misjonarzy z Polski. Nasz bp Antonii na nasz Wikariat Apostolski Nuflo de Chávez. Bp Stanisław - biskup pomocniczy archidiecezji Santa Cruz i Bp Białasik ordynariusz Oruro - jednej z najwyżej położonych diecezji na świecie. Oruro znane jest w Ameryce Południowej zwłaszcza ze swojego karnawału.

Więcej niż jedna trzecia biskupów boliwijskich to... franciszkanie! To chyba dobrze świadczy o nas.

A skora już mowa o biskupach. W tych dniach ogłoszona została też wiadomość o odwołaniu dotychczasowego Nuncjusza Apostolskiego w Boliwii. Włoski Arcybiskup Ivo Scapolo, który w 2002 roku zastąpił polskiego Arcybiskupa Józefa Wesołowskiego, skierowany został jako nowy nuncjusz Apostolski do Ruandy w Afryce. Czekamy więc na nominację nowego Nuncjusza. 

Nowy Rok jak na razie zaczął się bardzo pracowicie. Przywitałem go w El Fortin w naszym wikariacie razem ze współbraćmi Felkiem i Stanisławem. Dojechał też br. Marek i księża Paweł i Kazimierz z sąsiednich parafii. O północy zadzwoniliśmy dzwonami, które rozniosły po misji i po całej wiosce wiadomość, że zaczynamy Nowy Rok. W kościele zaśpiewaliśmy radosne Te Deum, potem dołączyliśmy jeszcze parę kolęd, a po wszystkim były życzenia i znalazł się też jakiś szampan. Następnego dnia po obiedzie trzeba było znów wracać, by na czas i za dnia dojechać do naszych domów.

W drugim tygodniu tego nowego roku nasz konwent św. Antoniego zapełnił się po brzegi. Zjechało się ok. 40 franciszkanów z różnych stron Boliwii na tradycyjne o tym czasie rekolekcje zakonne. Takich serii jest aż trzy i każda w innym miejscu Boliwii. Boliwia jest rozległa, a możliwości komunikacyjne ograniczone. Każdy więc dojeżdża gdzie najbliżej i najwygodniej. Oprócz Santa Cruz podobnie dzieje się w Cochabambie i Tarija. Jest to też okazja, by się spotkać chociaż raz w roku. Dla wielu dojazd do Santa Cruz to prawdziwa przygoda. Nieraz misje są bardzo odlegle. Do niektórych można dotrzeć tylko... łodzią, np. w dorzeczu rzeki Beni. Ciekawe jest wysłuchiwać niektóre historie... to prawdziwe scenariusze do filmów przygodowych. Podziwiam czasem tych wiekowych już misjonarzy, którzy właściwie większość swojego życia poświęcili pracy w warunkach dla wielu niewyobrażalnych. Podziwiam ich też za ich pogodę ducha i ciągle jeszcze "młodzieńczy" duch. 80-letni Hiszpan, P. Jose Manuel powiedział mi ostatnio, że im jest starszy tym więcej chce i musi jeszcze zrobić, bo wie, że niewiele czasu już mu pozostało i musi się śpieszyć. Czasem mogłoby to zawstydzić niejednego dużo młodszego.

Ledwo dom się uspokoił po tylu ludziach, znowu inna wizyta w domu. Tym bardziej oficjalna. Raz na 3 lata nasz główny przełożony na Boliwie O. Prowincjał odwiedza każdy dom, odbywając tzw. "wizytacje kanoniczną". Przez 3 dni odbywały się spotkania, rozmowy, przegląd wszystkich ważnych ksiąg i dokumentów domu i parafii. Jest okazja, by porozmawiać o radościach, ale też o kłopotach, których też nigdy nie brakuje. Ale mamy to już za sobą. I dobrze, bo w ostatnim czasie wiele pracy w prokurze trzeba było ograniczać do spraw najważniejszych. Teraz trzeba nadrobić wiele zaległości.

Sytuacja w kraju jak na razie jest napięta, ale w miarę stabilna. Już dwukrotnie w tym miesiącu doszło do spotkania przy wspólnym stole w pałacu prezydenckim w La Paz między prezydentem a prefektami poszczególnych departamentów. Trudno na razie powiedzieć, czy dojdzie do jakiegoś porozumienia i kompromisów. Można tylko stwierdzić fakt, że są prowadzone rozmowy. Jest to już jakiś krok. Kraj jako tako funkcjonuje, skończyły się problemy z paliwem, zwłaszcza z dieslem. Wszędzie jest też gaz. Drogi są w miarę przejezdne, a występujące od czasu blokady są właściwie normalne. Nie jest to jednak obecnie na skale całego kraju. Niestety ceny, które wzrosły pod koniec ub. roku nadal się utrzymują.

Ostatnio po raz kolejny wielkim problemem jest poczta. Od wielu tygodni dociera jedynie w minimalnych ilościach poczta z krajów europejskich, także takich jak Polska i Niemcy. Listy i przesyłki wysłane czasem już w listopadzie nadal nie dotarły do adresatów. Po prostu nie docierają do nas. Robimy już co można, reklamujemy prawie codziennie... ale nie mając żadnego dokumentu potwierdzającego wysyłkę z Europy, nic nie można zrobić. Wielu może się dziwi, że nie potwierdzamy, albo nie reagujemy na Waszą pocztę... ale ona często ciągle jeszcze nie dotarła. Zresztą ostatnio ma się wrażenie, że poczta wysłana także z Boliwii też nie dotarła jeszcze do wielu. Już nie wiadomo, gdzie zostaje to zatrzymane. Już w ub. roku był też podobny problem. Wiele listów nigdy nie dotarło do adresata. Oby jeszcze zaległa poczta dotarła do celu. Trzeba sobie życzyć cierpliwości. Zobaczymy.  

Cóż jeszcze. Ameryka Południowa nie była by sobą, gdyby nie przygotowywała się do karnawału. Właściwie to już wszędzie nie brakuje głośnej muzyki. Daje się to odczuć pod koniec każdego tygodnia, kiedy to uszy puchną od głośnej muzyki w całej okolicy. A najgorsze, ze jak się rozkręcą... to wcale się to zaraz nie kończy Środą Popielcową.  

To tyle, życząc tym co marzną, czyli Wam w Europie, trochę cieplejszego słoneczka. A tym co mają gorąco, czyli nam tutaj będącym w środku lata, trochę ochłody i mniej wilgoci.  

Pozdrawiam serdecznie.  

Tarcisio Josef Lamik ofm





Dzieło misyjne braci mniejszych prowincji św. Jadwigi
Konto bankowe Ośrodka Pomocy Misjom Franciszkańskim Prowincji św. Jadwigi: 06 1090 2239 0000 0005 7603 2774

Ostatnia aktualizacja strony: czwartek, 08 maja 2008
© 2006-2007 | Dzieło misyjne braci mniejszych prowincji św. Jadwigi | wykonał: Daniel Kubny - www.alfsoft.net