English  Deutsch  Język polski    
  
Jesteś Licznik osobą.    

O NAS...
   Aktualności
   Archiwum
   Prezentacje misyjne
   Tapety
   Kalendarium 2006
   Powódź w Boliwii
   Wiadomości misyjne
   Ośrodek misyjny
   Galeria
NASZA DZIAŁALNOŚĆ
   Kleryckie Koło Misyjne
   Stowarzyszenie
   Program edukacyjny
   Wystawa misyjna
   Gdzie pracujemy
   Potrzeby misyjne
   Intencje misyjne
   Adresy misjonarzy
   Nuflo de Chavez
   o. Bonifacy Reimann
   Listy misjonarzy
   Projekty misyjne
RÓŻNE
   Dokumenty
   Ważne linki
   Napisz do nas

Santa Cruz 02.04.2006

Trudno dziś zacząć inaczej. Trudno nie wspomnieć Jana Pawła II w I rocznicę jego śmierci... choć słyszy się i widzi komentarze negatywne, które warte są najczęściej współczucia i przemilczenia.

Myśli wracają nie tylko do tych smutnych dni minionego roku, które sprawiły w naszych sercach wiele smutku i bólu, ale też trzeba nam pamiętać z wdzięcznością i radością o tym, co nam Ojciec Święty Jan Paweł II pozostawił. A tego jest przecież tak wiele.

Moje myśli wracają do wielu obrazów, jakie pozostały w mojej pamięci, Tyle różnych, które pamięta się z relacji telewizyjnych, z mediów, komunikacji, które bogato relacjonowały cały ten pontyfikat. Tego jest niesamowicie wiele... z tego będziemy i powinniśmy czerpać przez całe nasze życie. Myśli wracają do osobistych przeżyć w czasie wizyt Ojca Świętego w Polsce. Pamiętam wyprawę rowerową do Częstochowy w 1979 roku, potem Jego wizytę na Górze św. Anny... Wspominam moje pobyty na placu św. Piotra w czasie środowych audiencji i w czasie niedzielnego "Anioł Pański". No i ze szczególną wdzięcznością wspominam ten piękny wrześniowy poranek w 1994 roku, kiedy to o świcie z zaspanego jeszcze Rzymu z trzema innymi współbraćmi śpieszyliśmy do Castel Gandolfo, by w prywatnej kaplicy uczestniczyć w małym gronie, we Mszy św. papieskiej, a potem... spotkanie, rozmowa, mały prezent Ojca św. - różaniec, który jest tutaj ze mną w Boliwii. Każdy z naszej czwórki pamięta ten dzień jakby to było wczoraj, jeszcze brzmią mi słowa Ojca Świętego, Jego uśmiech... Wierzę, że tego dnia nie pożegnał się z nami, mimo że na koniec jeszcze nam serdecznie pomachał ręką... jest z nami dalej i pozostanie. Dzięki Ci, Panie Boże... że mogłem przeżyć ten jeden, jedyny w swoim rodzaju, dzień w moim życiu!

No i jeszcze jeden powód, by wspominać Ojca Świętego. Zaledwie metry dzielą mnie od pokoju, gdzie w 1986 roku mieszkał przez 3 dni Ojciec Święty. Tutaj w naszym Konwencie San Antonio mieszkał Papież w czasie swej wizyty w Boliwii. Do dziś wielu domowników ma świeżo w pamięci te dni. Ojciec Święty mimo napiętego programu miał czas po wszystkim być też z domownikami, zjeść wspólnie z innymi śniadanie, ale co wszyscy podkreślają, wieczorem spędzał sporo czasu w kaplicy na modlitwie.

Dziś o 9.00 nasz Kardynał Julio Terrazas odprawił w katedrze Santa Cruz Mszę św. o rychłą beatyfikację Jana Pawła II. A o 21.37 czasu europejskiego i ja będę się łączyć w modlitwie różańcowej z Placem św. Piotra.

Życie toczy się dalej, także Boliwia żyje tymi swoimi radościami, troskami, tym wszystkim, co każdego z nas codziennie spotyka. Taką radością była na pewno konsekracja nowego biskupa. Dotychczasowy rektor katedry w Santa Cruz, Hiszpan P. Javier, konsekrowany został na nowego biskupa Tarija. Tereny Tarijy szczególne znane są z boliwijskiego wina, które naprawdę jest bardzo dobre. A o tym czasie targi uginają się od słodkich terijenskich winogron. Przez to że P. Javier był rektorem, katedry znaliśmy go tu wszyscy dobrze. Bywał też u nas w Konwencie. Jeszcze w ub. roku na uroczystość św. Klary w El Fortin jechał ze mną. Był tam kaznodziejom odpustowym. Oprócz wielu reprezentantów Santa Cruz także nasz Wikariat był na tej uroczystości dobrze reprezentowany w osobie naszego Bp. Antoniego, O. Andrzeja, Ks. Ruperta i przez Siostry Terezjanki, które pochodzą też z rodzinnych stron nowego biskupa. Nasi dolecieli i wrócili dobrze... Ale niektórzy niestety nie dotarli do Tarijy. A to z powodu problemów, jakie od kilku tygodni ma boliwijska linia lotnicza LAB. Sporo jest teraz zamieszania wokół tego. Strajkują piloci, pracownicy, oburzają się ludzie, którzy mają już wykupione bilety, blokują biura, nawet lotniska. Powodem są naturalnie zadłużenia linii. Wypadają samoloty, często dochodzi do wielkich opóźnień itd. Delegacja Episkopatu Hiszpanii z powodu opóźnień także nie dotarła na czas do Tarijy. Jako że mieli tylko przylecieć na tę uroczystość, z drogi więc wrócili się z powrotem do Hiszpanii. Odczuwamy to też na poczcie, od tygodni prawie nie dociera do nas poczta z Europy. Coraz więcej ludzi z niepokojem czeka na swoje listy, przesyłki. Miejmy nadzieję, że problem ten jakoś zostanie rozwiązany. Na razie na pocieszenie mamy jeszcze drugą linię boliwijską Aerosur, która obsługuje krajowe loty. Co prawda też z opóźnieniami, ale jeszcze latają.

W Wikariacie nadal ciągnie się problem... powódź. Po raz kolejny w tym tygodniu podniósł się poziom Rio Grande i na nowo zalane zostało najpierw cale El Fortin, a potem woda poszła dalej na inne wioski i miejscowości. Pomoc państwowa się prawie skończyła... z pomocy finansowej otrzymanej od Was, od dobrodziejów z Europy kupuje się żywność i środki potrzebne ludziom do życia. Niedawno Br. Feliks pojechał z pełną ciężarówką żywności, na bieżąco też Caritas Wikariatu zakupuje żywność. Pomagamy ludziom z Waszych ofiar i z Waszej pomocy. Cieszymy się ze zbiorki przeprowadzonej przy klasztorach naszej Prowincji. Nasz biskup Antoni wysłał już do każdego z klasztorów podziękowanie i słowa wdzięczności. Wciąż trwają opady, więc pozostaje czekać... czekać, jak sytuacja będzie wyglądać, gdy ustanie pora deszczowa.

Do Santa Cruz jak zwykle zjeżdżają z Wikariatu, z innych stron. Było paru naszych. Każdy załatwia jeszcze swoje sprawy, zakupy, lekarze... żeby już na Wielki Tydzień być na swoich parafiach. Ruchu więc nie brakuje. Także O. Walter, który miał mały wylew... pomału przyszedł do siebie i we wtorek po 3 miesiącach wraca znowu do swojej parafii. Cieszymy się, że znów może objąć swoje obowiązki w parafii. Bo już i tak jest wystarczająco problemów personalnych w Wikariacie. A w naszej prokurze też ruchu sporo. Po części byliśmy tylko w dwójkę - Oswaldo i ja. Czasem nie wiadomo było, za co się zabrać najpierw...

Nasz dom pomału zamienia się w plac budowy, albo rozbudowy. Nasza mała kaplica św. Antoniego wybudowana 50 lat temu nie mieści już ludzi. Zdecydowaliśmy ją rozbudować, powiększyć. Spieszymy się, by na 50-lecie parafii, na 13 czerwca mogła już pomieścić więcej ludzi. W domu więc ruch... robotnicy, ciężarówki... jedne przywożą materiał na budowę, inne wywożą żywność do powodzian. No i tak się to wszystko kręci.

Czuje się coraz bardziej, że najgorętsze miesiące już za nami. Częściej już mamy chłodniejsze dni (23-25 st. C), jakoś łatwiej się to znosi. A tak... 30 st. C to też można spokojnie wytrzymać.

No to tyle... na pewno się jeszcze odezwę przed świętami. Życzę Wam słonecznej wiosny i spokojnego błogosławionego Wielkiego Tygodnia.

Tarcisio OFM - Józek





Dzieło misyjne braci mniejszych prowincji św. Jadwigi
Konto bankowe Ośrodka Pomocy Misjom Franciszkańskim Prowincji św. Jadwigi: 06 1090 2239 0000 0005 7603 2774

Ostatnia aktualizacja strony: poniedziałek, 21 lipca 2008
© 2006-2008 | Dzieło misyjne braci mniejszych prowincji św. Jadwigi | wykonał: Daniel Kubny - www.alfsoft.net