|
ALBAŃSKIE PEJZAŻE
Dym nad Maja Toplanit
Październik, listopad to czas, gdy nad albańskimi górami unoszą się kłęby gęstego dymu. Znak, że moi parafianie "pjek`ą rakij`ę" to znaczy, że wytwarzają tradycyjny, na Bałkanach, wysokoprocentowy napitek. Jeśli zdarzyłoby się nam odwiedzić Albanię, może nas zdziwić, że gospodarz domu, w którym będziemy odpoczywać np.: po trudach górskiej wędrówki, przy kolacji wzniesie toast mówiąc: "Kjoft levduar Jezu Krishti (czyt.: kriszti)!", co znaczy: Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus! Zauważymy, że on i towarzyszący goście nie opróżnią kieliszka polskim zwyczajem od razu, lecz ledwo zamoczą usta. Jest w tym rodzaj swoistej celebracji. Goście także pozdrowią Chrystusa, a później wygłoszą toasty na cześć gospodarza, każdy z osobna. Do dobrego tonu należy, żeby się (toasty) nie powtarzały. Kieliszek rakiji starcza na długo. Choć wypity do połowy zaraz skwapliwie jest napełniany po brzegi. Nie trzeba go wypić, zostawiony pełny nie jest afrontem, przeciwnie, jest znakiem, że gospodarz ugościł nas ponad miarę. Rakija z odstawionych niedopitych kieliszków trafia... z powrotem do dzbanka. No cóż, co kraj to obyczaj. Albańczycy rzadko upijają się, a jeżeli to się komuś zdarzy, jest ogólnie potępiane. Trudno później odzyskać dobre imię. Nakaz wznoszenia pierwszego toastu na cześć Chrystusa, zapisany jest nawet w starych albańskich katechizmach. Zdarza się, że zwyczaj ten stosowany jest w Albanii również przez muzułmanów (ci ostatni z koranicznego zakazu picia alkoholu niewiele sobie robią).
Rakiję destyluje się prawie w każdym albańskim domu i nie ma tu nic wstydliwego czy nagannego. Swoistym nietaktem byłoby poczęstować gościa rakiją kupioną w sklepie. Wytwarzanie jej nie było nigdy w Albanii zabronione, nawet w czasach komunizmu. W każdym albańskim domu przechowuje się z dziada pradziada tzw.: Kazan, który składa się z dwuczęściowego, ustawianego nad ogniskiem, kotła, poziomej rury i prostej chłodnicy, wszystko wykonane z miedzi. Zacier z winogron, śliwek lub morwy (rakija z tej ostatniej jest najmniej ceniona) fermentuje przez kilkanaście dni w drewnianych beczkach następnie trafia do kotła, który, tam gdzie nie ma bieżącej wody, ustawiany jest w jakiejś rozpadlinie znajdującej się przy potoku, by zimna źródlana woda schładzała poziomą rurę, która może dochodzić nawet do 4 metrów długości. Z jej końca kapie mętny płyn, który musi jeszcze trochę postać by nabrać klarowności. W ten sposób rakija jest gotowa. Odwiedzając przed zimą moich parafian przyjdzie mi ją kosztować, albańskim zwyczajem Chrystusa chwalić i modlić się by rozweselała, a nie zasmucała ludzkie serca.
PS
Wieczorny chłodny wiatr, złociste liście na drzewach, nad Maja Toplanit kłęby unoszącego się białego dymu, to jesienny pejzaż mojej parafii w Albanii.
|